Chce tylko powiedzieć, że opowiadania będę raczej dodawała w piątki.Nie zawsze mogą być więc się nie martwcie (a do punktualnych nie należę :D).
To wszystko.
Rozdział 3
Do pokoju weszła Sara.
-Już wstałaś?-zapytała chociaż znała odpowiedź.
-Tak-odparłam.
-Boli cię jeszcze głowa?
-Już nie- odpowiedziałam po chwili zastanowienia.
-To dobrze.-powiedziała i wskoczyła na moje łóżko.-Czas na babskie pogaduchy.
-Co ci się stało, że jesteś taka radosna?-zapytałam trochę zaniepokojona.
-No wiesz nie było tu wcześniej innej dziewczyny i nie miałam z nikim tak pogadać.Nie mów mi tylko, że z chłopakami jest tak samo.Marcus nie odróżnia pudrowego różu od jasnego, a o Maxie to szkoda gadać...
Jak to usłyszałam to parsknęłam śmiechem.Sara też. Gdy się uspokoiłyśmy zapytała mnie:
-Zrobimy sobie jutro z samego rana taki salon piękności.
-Ok.Ale z jeśli z samego rana to ja idę spać-i zaszyłam się pod kołdrą.
Widziałam jeszcze jak Sara się uśmiecha i w podskokach wychodzi z mojego pokoju.
________________________________________________________________________
a teraz z punktu widzenia Marcusa.
Z samego rana dziewczyny zaszyły się w pokoju Sary. Ciekawe co tam robią.Siedzą tam już od 5.00, a jest już 8.45. Za 15 minut zaczynają się ,,lekcje'' nie wiem jak to nazywać,chociaż chodzę tu już długo to nadal nie umiem tego jakoś racjonalnie nazwać.
Pójdę zjeść śniadanie (tost z serem). W kuchni spotkałem Maxa, który obżerał się bułką z serem i sałatą.
-Sema zomek - pewnie miał na myśli ,,siema ziomek'',ale miał pełną buzie.
-Cześć-powiedziałem tylko.
O 9.00 szybko pobiegłem na dwór (tam mamy ćwiczenia kiedy jest ładna pogoda). Max już tam był i na coś się gapił.Spojrzałem w tym samym kierunku i...Ujrzałem Lucy oraz Sarę.Lucy miała pięknie rozpuszczone włosy, usta pomalowane na jasny albo pudrowy róż (nie odróżniam),a ubrana była w taką bluzkę:
takie spodenki:
I oczywiście czarne trampki.Wyglądała pięknie...O nie! Ja chyba się zakochałem!!!
Koniec
Fajne? Chce jeszcze tylko powiedzieć, że to z kogo punktu widzenia to jest to nie będzie w kolejności takiej jak pisze tam poniżej.
Rose
Ważne!
Chce wam tylko powiedzieć, że będę też pisała z punktu widzenia innych osób, nie tylko Lucy.A tutaj kogo będę pisała jakim kolorem:
Lucy- czarny
Marcus- niebiesko-szary
Sara- różowy
Max- zielony
Jak tego nie rozumiecie to piszcie w komach.A ja zabieram się za pisanie rozdziału 3. ;)
Rose
Rozdział 2
Wstałam chyba o 9.15.Ubrałam się tak:
I poszłam do kuchni coś zjeść.Nikogo tam nie było.Pewnie już zjedli, pomyślałam, gdy zobaczyłam na stole trzy talerze z okruchami chleba.
Już kończyłam zmywać gdy do kuchni wszedł Marcus.
-Co robisz?-zapytał.
-Nie widać? Zmywam.
-Chciałem się spytać czy poszłabyś z nami pograć w siatę.
-Nie lubię siatkówki...-odpowiedziałam.
-No choć trochę sportu ci nie zaszkodzi.
I zanim zdążyłam zaprotestować, złapał mnie za rękę i zaciągnął na dwór.Siatka była już rozstawiona, a Sara i Max czekali na nas.
-No w końcu wstałaś, Lucy.-powiedział chłopak.
-Max zostaw ją.Musiała się przecież wyspać.-obroniła mnie Sara.
-To gramy?-odezwał się Marcus.
Wszyscy oprócz mnie powiedzieli, że ok i się ustawiliśmy.Ja byłam w drużynie z Sarą, a chłopaki razem.Zaczęła się gra.Na początku było dobrze, bo odbijała tylko ona a ja tylko od czasu do czasu.
Zaczęłam myśleć o tym kiedy będziemy ćwiczyć nasze umiejętności.Oni pewnie wiedzą, bo są tu dłużej ode mnie...
-Lucy!Uważaj!!!-Ktoś krzyknął.
Zanim zdążyłam rozpoznać głos i się ocknąć było już za późno.Piłka uderzyła mnie w głowę.Chyba zemdlałam, bo obudziłam się dopiero w swoim pokoju na łóżku.Nie otwierałam jeszcze oczu, bo usłyszałam jakąś rozmowę.
-Co wy jej zrobiliście?!-to chyba był pan Royal 's.
-No nic szefie.Graliśmy w siatkówkę. Ona się chyba zamyśliła i dostała w łeb.Przypadkiem.-mówił Max.
-No dobrze nic się nie stało-trochę się uspokoił i upił łyk herbaty.
Wyszli.Zostałam sama.Usiadłam na łóżku, wyciągnęłam telefon z kieszeni i zobaczyłam SMS-a od mojej przyjaciółki Lily.Ona wiedziała o moich zdolnościach i o tym, że przyjechałam tutaj.
Siemka.Co u cb? Jak tam jest? poznałaś kogoś???
Odpisz szybko. :)
Odpisałam jej tak:
Dobrze tylko od razu jak weszłam do budynku to wyglądałam jak potwór.A teraz leżę w łóżku bo dostałam piłką w łeb.PO PROSTU ŻYJĘ TU JAK W RAJU.
ps.Tak, poznałam tu Sarę,Marcusa i Maxa.
Koniec
Teraz trochę się rozpisałam ale już skończyłam, bo nie chciałam was przynudzać.
Jeśli ktokolwiek to czyta to proszę cię dobry człowieku/ludziu o zostawienie komentarza, chociaż krótkiego.PROSZĘ.
ps.za jakiekolwiek błędy przepraszam.
Rose
Rozdział 1
-NARESZCIE!!!-wydarłam się.Ojoj troszeczkę za głośno.Ale już po jutrze mam tam jechać,trochę za późno mnie poinformowali.Dopiero po chwili się ogarnęłam i zabrałam do pakowania ciuchów i najważniejszych rzeczy.
-Tą bluzkę na pewno wezmę,to też...-itp.
Nadszedł TEN dzień. To już dzisiaj.Weszłam do samolotu i odleciałam.
Niestety siedziałam przed jakimś głupim dzieciorem.A przede mną siedział jakiś zapaśnik sumo ze swoją pustą dziewczyną.Ciągle tylko się całowali i jedli pączki.Zjedli ich chyba z 20.
Po jakiś 7 godzinach wreszcie doleciałam.Wybiegłam z samolotu jak jakaś wariatka.Później jechałam taksówką.Niestety nie starczyło mi pieniędzy, więc taksówkarz wyrzucił mnie prosto na drogę.Bez moich walizek.Szybko zeszłam na chodnik i stałam jak słup.Dopiero po pięciu minutach wrócił i mi je łaskawie oddał.Jakoś doszłam do T.G.L.o.N.Z.Gdy tam weszłam wszyscy się na mnie gapili.Pan Royal's(szef) przywitał mnie i zaprowadził do pokoju.Dopiero tam spojrzałam w lustro.
Wyglądałam jak jakiś potwór.Włosy miałam rozczochrane, makijaż rozmazany,a spodnie w jakimś błocie.Szybko się ogarnęłam i poszłam przywitać się z innymi.
-Przyszła nasza zmora-powiedział jakiś blondyn.
-Hahaha- zaśmiałam się ironicznie.-Bardzo śmieszne.
-Witaj ja jestem Sara-powiedziała dziewczyna i podała mi rękę.
-Cześć.Lucy jestem.
-Ten blądas to Max, a ten -tu wskazała na nawet ładnego szatyna(brązowy kolor włosów)-to Marcus.
Później się z nimi zapoznałam. Gdy się ocknęłam to była już 23.00, a ja byłam już tak bardzo zmęczona, że poszłam spać.
KONIEC
I jak fajne?Trochę dłuższe wiem.
Rose
Prolog
Tak jak zawsze weszłam na komputer i sprawdziłam pocztę.Dwa tygodnie temu wysłałam wiadomość do T.G.L.o.N.Z. (czyli: Tajna Grupa Ludzi o Nadzwyczajnych Zdolnościach). Od dawna chciałam się tam dostać i w końcu wykorzystać moją telepatie i inne podobne zdolności.
Już chciałam wyłączyć pocztę, gdy nagle to zauważyłam.Pisało tam tak:
Droga Lucy!
Chcielibyśmy Cię poinformować, że zostałaś przyjęta do T.G.o.L.N.Z.
Bardzo Cię przepraszamy,że zostałaś poinformowana dopiero teraz ale musisz do nas przyjechać już po jutrze.
szef: T.G.o.L.N.Z.
KONIEC
wiem że trochę krótkie ale to w końcu prolog.
Chyba niedługo będzie pierwszy rozdział.
piszcie jak wam się podobało.
Rose
Nie wiem kiedy pojawi się pierwszy rozdział.
Nie mam weny twórczej.
Nie mam o czym pisać.
pomocy
(zdołowana)Rose
Napisz mi o ludziach i zwierzętach ^^
OdpowiedzUsuńno na pewno o ludziach,a o zwierzętach to nwm.
UsuńOj Rose pisz to ja już mam swój pierwszy rozdział xd /Amelka/
OdpowiedzUsuńwymyśl fragmenty pamiętnika !!!!!
OdpowiedzUsuńoj nie złość się. ;)
Usuńjakiego pamiętnika?
tylko nie pisz mi ,,no jakiejś dziewczyny"
pomyślę jeszcze
Rose
fajne xd
OdpowiedzUsuńNO dadawaj xd
OdpowiedzUsuńTwoje opowiadania są świetne !
OdpowiedzUsuń